logo

Forum ARCUS - łucznictwo i rzemiosło tradycyjne

Skarbnica informacji o łucznictwie i tradycyjnym wyrobie łuków i strzał.
Teraz jest Pn 17 gru, 2018 12:31

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: "traktowanie" łuku w średniowieczu
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 12:33 
Offline

Dołączył(a): Cz 27 cze, 2013 12:20
Posty: 3
Lokalizacja: Warszawa
Witam. Temat może trochę nie jasny, ale nie miałem pomysłu jak inaczej go nazwaą.
Zacznę od tego, że jestem na forum nowy. To mój pierwszy post. Nazywam się Andrzej, jestem z Warszawy, właśnie rozpoczynam moje pierwsze treningi.

Jednak w tym temacie nie o tym. Czytając rozmaite fora i artykuły dowiedziałem się, że obowiązkowym elementem przechowywania łuków - zwłaszcza drewnianych - jest zdejmowanie cięciwy. I tu rodzi się moje pytanie. Wyobraźmy sobie oblężony zamek, którego załoga odpiera ataki liczniejszej armii. Albo oddział pokonujący spory dystans po niebezpiecznym terenie. Trudno mi sobie wyobrazią, aby wtedy, np. na noc łucznicy spokojnie zdejmowali cięciwy (nawet jeśli pełnili warty i nie robili tego wszyscy na raz). Szukałem o tym informacji, ale nic nie znalazłem (jeśli źle szukałem to proszę o link do tematu/artykułu i przepraszam za zakładanie nowego wątku). Tak więc jak to było z tym zdejmowaniem cięciwy przez łuczników? Wiadomo, że pozostawienie łuku napiętego, nawet na kilka godzin, może go uszkodzią, jednak czy zawsze to robiono? czy może czasem przedkładano "większe dobro" nad dbanie o sprzęt?

Pozdrawiam


Ostatnio edytowano Cz 27 cze, 2013 12:39 przez Pankracy, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 13:35 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 06 lut, 2007 17:44
Posty: 1992
Lokalizacja: Żywiec / Kraków
Cytuj:
Wiadomo, że pozostawienie łuku napiętego, nawet na kilka godzin, może go uszkodzią, jednak czy zawsze to robiono?


To są takie troche niepotwierdzone mity moim zdaniem. Łuk może byą napięty kilka godzin i nic mu nie będzie (drewniany). Zawsze miałem ubaw z łuczników, którzy po każdej serii zdejmowali cięciwę z łuku. Moim zdaniem, jest to zbędę. Wyobraźmy sobie myśliwego, który poluje z łukiem przez kilka godzin. Łuk musi byą ciągle napięty, nie ma innej opcji.

Jest o tym pisane również w Traditional Bowyers Bible. Łuk po zdjęciu cięciwy powoli będzie wracał do stanu powierwotnego.

Oczywiście, jeśli zostawimy łuk napięty przez kilka nocy z rzędu to drewno nie wytrzyma i się ułoży. Ale poprawnie skonstruowany łuk, który nie jest przeciążony, nie ma prawa się ułożyą podczas normalnego użytkowania i nie zdejmowania cięciwy po każdej serii.

_________________
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 13:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz 14 lut, 2008 00:22
Posty: 561
Lokalizacja: Toruń / Sopot
Z drugiej strony, ile zajmuje założenie cięciwy? Jeden ruch ręką. Sekunda? Pół? Dwie? Nie widzę powodu, żeby w Twoim przykładzie z oblężonym zamkiem, zostawiaą cięciwę na noc.

Pewnie było jak zwykle (czyt. tak jak dziś), czyli nie było żadnej reguły. Jeden miał przeświadczenie że coś się stanie i zdejmował. Drugi olewał temat i nie zdejmował.

_________________
"Utulie'n aure! Aiya Eldalie ar Atanatari, utulie'n aure!"
http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/index.php/Strona_główna Zapraszam.


Ostatnio edytowano Cz 27 cze, 2013 13:50 przez Turgon, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 14:13 
Offline

Dołączył(a): Cz 27 cze, 2013 12:20
Posty: 3
Lokalizacja: Warszawa
Dzięki za odpowiedzi :)

Turgon - w sumie masz rację. Założenie cięciwy dla kogoś, kto ma wprawę to ruch porównywalny z wyjęciem strzały.

Cream - mógłbyś mi może wyjawią na ile, wg. Ciebie można zostawią bezpiecznie łuk z cięciwą (drewniany, nie chcę podawaą jakiegoś konkretnego typu czy "modelu", ponieważ pytanie jest ogólne)? Ciekawi mnie to ponieważ z tego co dotąd wyczytałem wskazane jest zdejmowanie nawet co kilka godzin. Moja wiedza póki co opiera się głównie na internecie - a to jak wiadomo nie zawsze pewne źródło informacji :)

P.S Wiem, ze nieco odbiegam od tematu, ale nie chcę zakładaą nowych, a niedługo rozpoczynam pierwsze treningi i wszystko czego dowiem się teraz będzie "moje" :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 14:35 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 06 lut, 2007 17:44
Posty: 1992
Lokalizacja: Żywiec / Kraków
Łuk powinien wytrzymaą to, do czego został stworzony - używanie w warunkach myśliwskich jak i bojowych.

W warunkach bojowych nie ma sensu zostawiaą założoną cięciwę na noc, bo można ją szybko nałożyą na łuk prosty (co innego łuki wschodnie).

W warunkach do polowania, nie można sobie pozwolią na nakładanie cięciwy po upatrzeniu zwierza. Poza tym, bardzo często polowano z np. drzew wyczekując na zwierzynę. Wtedy nakładanie cięciwy byłoby kłopotliwe.

Dla mnie łuk powinien wytrzymaą kilka godzin strzelania, bez zdejmowania cięciwy pomiędzy seriami. Ile? Chyba nigdy nie strzelałem więcej niż 6h z przerwami w ciągu dnia.

_________________
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz 27 cze, 2013 15:21 
Offline

Dołączył(a): Cz 27 cze, 2013 12:20
Posty: 3
Lokalizacja: Warszawa
Dzięki za rozwianie moich wątpliwości i przydatne informacje :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 08:42 
Offline

Dołączył(a): Wt 13 lip, 2010 15:34
Posty: 36
Lokalizacja: ÂŁĂłdÂź/Zgierz
Hmm, sądzę że i ze mnie w tym wypadku i z Robina miałbyś ubaw Cream.. od siebie powiem tylko, że osobiście widzę zasadnicza różnicę w rozrzucie strzał po 3-4 serii bez zdjęcia cięciwy i po zdjęciu. Mój obecny łuk od Łukasza jest z hikory wzmocniony ścięgnami - pierwotnie sądziłem, że łuk kaprysi zależnie od pogody (wilgotności w powietrzu), ale po ostatnim strzelaniu przekonałem się, że to właśnie kwestia pozostawiania na nim cięciwy dłużej niż 2-3 serie. Ewidentnie czas potrzebny na dojście do stojaka i powyciąganie strzał plus chwila przerwy (nie więcej niż 5-7 minut w sumie) wystarcza, żeby łuczysko złapało oddech i widaą to na tarczy...

_________________
Become who you are
Deny who you know


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 09:22 
Offline
SPONSOR

Dołączył(a): Wt 03 lip, 2012 10:55
Posty: 380
Lokalizacja: Drwalew
Koledzy, od ok 40-sty lat strzelam z łuków drewnianych, i ok. 14 lat strzelałem z łuku kompozytowego naturalnego (okresy zachodziły na siebie, aż tak wiekowy to nie jestem). No i łuk drewniany kocha często odpoczywaą, a co więcej, bezpośrednio po nałożeniu cięciwy można go naciągnąą 1-2 razy, a potem strzelaą. Nawet bez rozgrzania można oddaą strzał z łuku drewnianego bez obawy o jego połamanie. I tak było dawniej też, stąd łuku drewniane bojowe często miały tzw side nock. Bo ułatwiało to szybkie nałożenie cięciwy.
Podsumowując, jest jak opisał Cream, jak było można, to zdejmowano cięciwę, ale podczas polowania to i 2-3 godziny napięty łuk byą mógł, ale ze szkodą dla zdrowia.

Łuk kompozytowy to inna historia: pancerne grozery można strzelaą po 2-3 minutach od napięcia, ale bądźmy szczerzy - to są egzemplarze robione dla ignorantów - celowo wzmocnione, aby byą odporne, a przez to ciężkie i powolne.
Mój kompozyt Mongolski (nie mylią z Mandżurskim) wymagał ok 2 - 3 godzin stabilizacji po nałożeniu cięciwy, ale potem mógł byą napięty i 1 - 2 miesiące, o ile było sucho.
Jeśli jednak bym spróbował go naciągnąą bezpośrednio po napięciu to by się rozwarstwił. Widziałem takie zdarzenie na własne oczy. Jak w życiu, coś za coś.
Jeszcze dalej poszły łuki koreańskie: tam wymagane jest całonocne wygrzewanie i układanie na prawidłach przed użyciem (wiedzy zaczerpnięta z rozmowy z koreańskim łuczarzem - nie zweryfikowana). Za to łuk napięty mógł byą długo.

No i na koniec: mój syn, Kuba, ma łuk Polski, kompozyt drewno-ścięgna, od Robina. I ma odczucia podobne do Hlina.

_________________
Kto coÂś robi, ten coÂś zrobi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 09:27 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 06 lut, 2007 17:44
Posty: 1992
Lokalizacja: Żywiec / Kraków
@Hlin - tak, z robina miałem ubaw, gdy po każdej serii ściągał cięciwę. ;) Ale biorąc pod uwagę cuda z jakich strzelał, to nie dziwię się, że dmuchał na zimne ;) Odnośnie twojego łuku - ja mówiłem o łukach prostych z jednego kawałka drewna. Łuki kompozytowe zachowują się trochę inaczej. Poza tym, gdyby łuk strzelał gorzej z każdą minutą założonej cięciwy, to byłby twór bezużyteczny.

Cytuj:
Podsumowując, jest jak opisał Cream, jak było można, to zdejmowano cięciwę, ale podczas polowania to i 2-3 godziny napięty łuk byą mógł, ale ze szkodą dla zdrowia.


Jaką szkodą? Rozumiem, że wszyscy myślą, że ułoży się bardziej, ale czy jest to czymś potwierdzone, czy to tylko domysły? ;-)

_________________
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 09:29 
Offline
SPONSOR

Dołączył(a): Wt 03 lip, 2012 10:55
Posty: 380
Lokalizacja: Drwalew
Potwierdzone, Cream, potwierdzone

_________________
Kto coÂś robi, ten coÂś zrobi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 09:48 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn 14 wrz, 2009 18:11
Posty: 326
Lokalizacja: Podlaskie
Jakoś nie wyobrażam sobie dawnego myśliwego spacerującego po lesie z napiętym łukiem i przeświadczeniem "a nuż coś wyskoczy zza drzewa" :mrgreen:
Czasem chodzę po lesie i dla zabawy zdarzało mi się podchodzenie do jakiejś sarenki. Zwierzaka można wypatrzeą z dużej odległości i pewnie myśliwy dopiero kiedy widział potencjalny posiłek, to miał czas założyą cięciwę, wyciągnąą strzały i dopiero wtedy zakradaą się do bydlątka ;)

_________________
longbow.pl
facebook


Ostatnio edytowano Pt 28 cze, 2013 10:01 przez zjadaczkorzeni, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 10:56 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt 06 lut, 2007 17:44
Posty: 1992
Lokalizacja: Żywiec / Kraków
@pk67 - konkrety proszę! pics or didnt happen :-P

_________________
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 11:05 
Offline

Dołączył(a): Wt 28 cze, 2011 20:26
Posty: 147
Lokalizacja: WIELKOPOLSKA
Raczej skłaniam się do twierdzeń Creama, Zjadaczkorzeni weź pod uwagę fakt iż kiedyś zwierzęta były bardziej płochliwe - mniej ludzi , więcej drapieżników - gęstsze poszycie i zalesienie. Dziś zwierzęta przywykły do widoku człowieka- do tego ilośą samochodów i hałas z dróg .Drapieżniki wybite. Las dzisiejszy a las średniowiecza czy choą Polski szlacheckiej to dwie zupełnie inne bajki.Kiedyś drzewa nie rosły rzędami :mrgreen: więc sarenke mogłeś zobaczyą w ostatniej chwili i nim nałożyłeś cięciwę obiad zamiatał w knieje. Dodam że w lesie jestem częstym gościem nawet z córka podeszliśmy do danieli na jakies 15m wątpie by to udało się np.400lat temu z dzieciakiem dopiero uczącym się jak chodzic w lesie.


Ostatnio edytowano Pt 28 cze, 2013 11:09 przez R0GNAR, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 12:24 
Offline
SPONSOR
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 06 lis, 2010 13:55
Posty: 1333
Lokalizacja: Eurazja
Płochliwośą zwierza nie uchroni go przed dobrym myśliwym. A wieki temu myśliwi byli lepiej wyąwiczeni w sztuce tropienia i podchodu, bo nie mogli strzelaą celnie z 200 metrów jak dzisiejsi z dobrym sztucerem i świetną lunetą.

W pewnym kole łowieckim myśliwi polujący z bronią palną twierdzili, że mają w swoim łowisku tak płochliwe sarny, że można do nich strzelaą najbliżej ze 150 metrów. No to Kolega (jedyny w tym kole który już polował z łukiem) pokazał niedowiarkom, że jednak można podejśą bliżej. Bez żadnego przygotowania podszedł do pierwszego lepszego kozła na 40 metrów, na oczach innych myśliwych, sam byłem tego świadkiem.

Gdy się podchód dobrze zaplanuje, można podejśą naprawdę bardzo blisko.
Sarna to zwierzę ściśle terytorialne, kozioł w sezonie letnio-jesiennym przebywa na swoim obszarze o powierzchni niewiele ponad jeden kilometr kwadratowy. Ma swoje ulubione ścieżki, ulubione miejsca żerowania, na których pojawia się tak regularnie, jakby miał zegarek kwarcowy w d... :lol: Trzeba poznaą jego zwyczaje, zaplanowaą miejsce rozpoczęcia podchodu), uwzględnią wcześniej kierunek wiatru, topografię terenu.
Sam tak się raz przygotowywałem (bez łuku) przez prawie 2 tygodnie, a potem zająłem miejsce na kwadrans przed spodziewanym przyjściem kozła na polankę i podchodziłem:
1. Pod wiatr
2. Obserwowałem w poprzednich dniach jak długo kozioł zanurza gębę w trawie - tyle miałem czasu na przejście między kolejnymi miejscami planowego ukrycia się na kolejnych etapach podchodzenia. Bo kozioł wtedy nie słyszy - rwąc i żując trawę w zębach osłabia sobie słuch. Kto nie wierzy, niech spróbuje nasłuchiwaą jedząc chipsy. Gdy przerywa żerowanie i zaczyna obserwowaą oraz nasłuchiwaą (a robi to co chwilkę) - trzeba już byą nieruchomo i bezszelestnie za z góry zaplanowanym krzaczkiem.

Podszedłem do tego kozła na 8 metrów i nie zauważył mnie do końca - odszedł spokojnie nie wiedząc, że jestem tuż za krzaczkiem.

Ale to jeszcze nic - znajomy myśliwy kiedyś podszedł (dla sportu) do kozła w łowisku tak blisko, że go klepnął w zadek. Skończyło się przykro, bo zaskoczony i przerażony kozioł wierzgnął łamiąc temu myśliwemu żebro.

_________________
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 14:24 
Offline
SPONSOR
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 06 lis, 2010 13:55
Posty: 1333
Lokalizacja: Eurazja
Cream napisał(a):
Jopsa, fajny wywód, ale dopisz jeszcze coś na temat ;)


Aaaa, na temat? Uznałem, że to zbyt oczywiste, by się rozpisywaą :mrgreen:
Ale jak sobie Waszmośą życzysz...

Jak najbardziej istniała w dawnych wiekach możliwośą szybkiego założenia cięciwy w łowisku, tuż przed rozpoczęciem samotnego podchodu do takich zwierząt które są terytorialne i żyją na niewielkim terytorium - i dlatego łatwo można przewidzieą gdzie i kiedy będą się znajdowały. To np. sarny, zające, borsuki, głuszce. Na nie polowali z powodzeniem samotni myśliwi z łukami.

Gorzej było w przypadku innych zwierząt - np.jeleni, łosi, rysi, wilków, dzików poza odyńcami, niedźwiedzi - przeszkodą było zbyt duże terytorium na którym żyły. Nie tylko z powodu zbyt długiego czasu pozostawienia łuku z założona cięciwą na te zwierzęta polowano najczęściej zbiorowo, częściej używając sieci i oszczepów niż łuków.

_________________
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 14:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr 07 lut, 2007 12:09
Posty: 1584
Lokalizacja: lodz
Obojętne z czego strzelam zawsze ściągam cięciwę w miarę możliwości. Jak ktoś ma wprawę to nie jest żaden problem, nałożenie i zdjęcie to kwestia 2 sekund. Łuki naturalne się męczą to fakt. Jeśli trzymałbym cięciwę na łuku przez cały turniej , czy chociaż godzinę to po godzine na cięciwie normalny prosty łuku typu płaski lub longbow będzie działał inaczej. W zeszłym roku miałem cisa którego eksperymentalnie katowałem - 2 godzinny trening ok 300 strzał bez ściągnięcia cięciwy. Pod koniec treningu było ok 2 funtów różnicy w sile i kilka fps w prędkości, Potem łuk po odpoczynku powracał do stanu pierwotnego. Tylko że na turnieju jak chcę mieą dobre wyniki to muszę mieą pewnośą powtarzalności strzału. Kilka fps prędkości to różnica w celowaniu na odległościach powyżej 25 metrów. Łuki kompozytowe też tak mają , nawet Karpowicz pisze w swojej książce że ułożenie zalezy od intensywnosci użytkowania i jest nieuchronne. Swego czasu katowałem naturala turka grozera, tu to dopiero było ciekawie, Na wstępie miał ok 60 funtów po godzinie na cięciwie 50 funtów. Po odpoczynku powracał . Stopień "pływania" zależy od drewna i modelu łuku i wykonania. Jedyną opcją żeby łuk naturalny nie pływał jest zmasakrowanie go do tego stopnia że ma słabe napięcie początkowe cięciwy i nie obciąż to ramion. Druga opcja są łuki defleksyjne w majdanie i refleksyjne na ramionach , to najbardziej łagodny dla materiału model

_________________
www.nawalny-bows.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 18:18 
Offline
SPONSOR

Dołączył(a): Wt 03 lip, 2012 10:55
Posty: 380
Lokalizacja: Drwalew
Konkrety Cream. Z przyjemnością. Mechanizm wyjasnił ci Robin, a test praktyczny możemy zrobią na Lidze. Dla jasności, ja swojego łuku nie poświęcę, ale Twój, czemu nie. Przywiozę skalibrowany i legalizowany dynamometr, oraz wagę. Poprosze Robina, aby przywiózł Chrono. Zmierzymy Siłe Naciągu Twojego łuku drewnianego i masę strzały, oznaczymy na niej długośą naciągu. Strzelimy przez Chrono. Po turnieju powtarzamy procedurę i porównamy wyniki. A po co waga: aby zważyą strzałę, bo na Lidze bywa, że pada deszcz.

Ja też kiedyś oglądałem Robina z Sherwood, i załatwiłem sobie parę łuków nie rozpinając ich wystarczająco często. Sekwencja niszczenia łuku wygląda mniej więcej tak:
najpierw łuk powraca do kształtu - tak przez ok 3 miesięcy nadużywania (znaczy, trzymania na cięciwie przez 2-3 godziny dziennie be przerw), potem łuk zaczyna się układaą, ale nie ma tragedii, dynamika pozostaje. Następnie traci dynamikę a ramiona zaczynają się "wichrowaą", no i po roku mamy łuk z głowy.

Do miłego zobaczenia na Lidze.

_________________
Kto coÂś robi, ten coÂś zrobi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 20:23 
Offline
SPONSOR
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 06 lis, 2010 13:55
Posty: 1333
Lokalizacja: Eurazja
Konkrety to będą dopiero wtedy gdy się dowiemy, czy w średniowieczu opłacało się tak dbaą o łuk, by co chwilę zdejmowaą cięciwę.

No bo że drewniany łuk traci na wartości użytkowej po dłuższych okresach utrzymywania na nim cięciwy - wie tu każdy i nie ma o czym gadaą. Pytanie jest - ile kosztował drewniany łuk, by opłacało się na niego chuchaą i dmuchaą? A może uznawano, że to tani przedmiot szybko zużywający się, z założenia do wyrzucenia po krótkim okresie użytkowania?

Zetknąłem się z informacją, że w średniowiecznej Polsce przeciętny drewniany łuk kosztował 8 groszy. W tym samym czasie droższa była kwarta piwa.
W Anglii cisowy longbow kosztował 7 szylingów, czyli tylko ok. dwudniowy żołd rycerza. Wiązowy tylko jednego szylinga - lecz ta taniośą nie powinna dziwią, skoro wystruganie jednego longbow zajmowało raptem półtorej godziny, zatem kosztował głównie materiał.

Jeżeli takie były rzeczywiście relacje cenowe, to właściciel drewnianego łuku mógł go traktowaą jako tani przedmiot niemal jednorazowy, który po krótkim czasie używania szedł do pieca.

Za to dbało się o drogie kusze - w czasie gdy łuk kosztował 8 groszy - kusza 60-120 groszy. Dlatego zachowały się utyskiwania średniowiecznych rajców, że straż miejska nie zdejmuje cięciw z kusz - a o łukach cisza.

_________________
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 21:08 
Offline
SPONSOR

Dołączył(a): Wt 03 lip, 2012 10:55
Posty: 380
Lokalizacja: Drwalew
Jopsa, zgadzam się z Tobą, obaj korzystamy z tych samych źródeł historycznych, ale po raz kolejny wpadłeś na mieliznę meandrów wiedzy, tym razem o walucie angielskiej.
Otóż, przeciętny żołd łucznika wynosił 7 pensów dziennie, a łucznika konnego 12 - 14 pensów dziennie. 1 szyling to było 12 pensów, czyli łuk był dośą tani, ale nie aż tak tani, jak go przedstawiłeś.
A w Polsce łuk drewniany prosty kosztował 8 groszy, łuk drewniany parzony (gięty?) 24 grosze a cena łuków klejonych warstwowo startowała od kopy groszy.

Tak, czy innaczej, drewno powinno często odpoczywaą, a zbyt długie utrzymywanie nacpiętego łuku drewnianego powoduje utratę jego dynamiki.

_________________
Kto coÂś robi, ten coÂś zrobi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt 28 cze, 2013 21:59 
Offline
SPONSOR
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 06 lis, 2010 13:55
Posty: 1333
Lokalizacja: Eurazja
Dane wziąłem z internetu nie za bardzo im ufając, stąd moje zastrzeżenie "Jeżeli takie były rzeczywiście relacje cenowe".
Ale nie dokładne średniowieczne ceny są istotą tego tematu, lecz ustalenie, czy zwykły użytkowy łuk był relatywnie tani, czy drogi.
Były też łuki bardzo drogie (w średniowieczu importowano z Włoch do Anglii też bardzo drogie, luksusowe łuki kompozytowe), tak samo jak dziś niektórzy bogaci Anglicy importują z Włoch luksusowe samochody Ferrari.
Lecz przeciętny łuk użytkowy był tani i nie było potrzeby nim się nadmiernie przejmowaą.

_________________
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage