logo

Forum ARCUS - łucznictwo i rzemiosło tradycyjne

Skarbnica informacji o łucznictwie i tradycyjnym wyrobie łuków i strzał.
Teraz jest So 21 kwi, 2018 04:16

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Cz 03 lis, 2016 00:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
A no dzięki :)

A pochwę to robiłem sposobem dłutowania dwóch klepek i ponownego sklejenia ich. Nic trudnego. Wypalanie raczej nie wyjdzie, bo jak bym nagrzał do tych 800-1200 stopni to:

1. Wypali się więcej niż trzeba. (nawet jeśli twarde drzewo)
2. Będzie ciężko przyłożyć.
3. Rozgrzany miecz przy takiej długości odegnie się pod sowim ciężarem.

Więc nie warto wypalać. Rozcinamy na pół, dłutujem, sklejamy, obrabiany i gotowe :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Cz 03 lis, 2016 09:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 02 lip, 2016 14:03
Posty: 172
Lokalizacja: Trebnje, Słowenia
Tak rozumiem.
Wypalać to można jedynie rękojeść, bo jest krótka.

_________________
I always choose harder way


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: N 27 lis, 2016 19:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Mało łucznicze, ale na łuki nie było czasu, bo szkoła i miałem pilne zamówienie na duży karambit. Kuty ze stali sprężynowej, na rękojeści dąb. Bardzo dobrze rąbie skubany. Kosztowało mnie to trochę roboty, ale i tak widzę że masę błędów popełniłem. Slava!


Załączniki:
DSCF6357.JPG
DSCF6357.JPG [ 2.7 MiB | Przeglądane 5490 razy ]
DSCF6360.JPG
DSCF6360.JPG [ 1.62 MiB | Przeglądane 5490 razy ]
DSCF6362.JPG
DSCF6362.JPG [ 3.95 MiB | Przeglądane 5490 razy ]
DSCF6363.JPG
DSCF6363.JPG [ 1.98 MiB | Przeglądane 5490 razy ]
DSCF6365.JPG
DSCF6365.JPG [ 3.29 MiB | Przeglądane 5490 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Cz 01 gru, 2016 21:38 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr 20 lip, 2016 22:59
Posty: 107
Lokalizacja: Warszawa
Jak widzę co się tu wyrabia to szczena opada jednym słowem.W szczególności podoba mi się rękojeść.Chyba się chłopie z młotem w ręku urodziłeś :D.Cudo.Może nie perfekcyjny 100% niczym na pierwszy rzut oka chińszczyzna(co tylko wygląda na perfekcyjną robotę bo jakość to kompletny syf-może słyszałeś takie powiedzenie:..... w papierku po cukierku-do tego to można porównać) Aż strach pomyśleć co z tobą będzie za 10 lat-jak na razie czarujesz.Slava bracia!

_________________
Pasja jest jedynym nałogiem,w którym warto się zatracić.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 05 wrz, 2017 08:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Mimo iż forum prawie umarło i tak wrzucam film. Szabla husarska. Opis pod filmem.

https://www.youtube.com/watch?v=M37inkvmBoA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 05 wrz, 2017 19:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt 04 sty, 2013 14:10
Posty: 71
Lokalizacja: Poznań
---

_________________
https://www.youtube.com/channel/UC5MaiU ... uRsko_tUsg
http://sy-demon.blogspot.com/


Ostatnio edytowano Pn 11 wrz, 2017 08:54 przez Ghul, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 05 wrz, 2017 20:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Dziękuję ze szczerego serca waszmości. Nic mi nie pomaga tak jak dobre słowo i pochwała ciężkiej pracy.


Załączniki:
21363396_1988857474691983_325621520_o.jpg
21363396_1988857474691983_325621520_o.jpg [ 222.67 KiB | Przeglądane 3362 razy ]
21389258_1988857468025317_1404460238_o.jpg
21389258_1988857468025317_1404460238_o.jpg [ 191.12 KiB | Przeglądane 3362 razy ]
21362186_1988857478025316_1485631192_o.jpg
21362186_1988857478025316_1485631192_o.jpg [ 230.26 KiB | Przeglądane 3362 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 05 wrz, 2017 21:14 
Offline
SPONSOR
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr 29 lut, 2012 17:53
Posty: 221
Lokalizacja: Łódź
Gratulacje, bardzo ładna szabla! Ile waży?

_________________
Pork Eating Crusader


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 05 wrz, 2017 21:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Dziękuję, szabla waży niecałe 700gram, sama głownia ważyła 500 gram. Całość lekka mimo znacznej długości (94cm z czego 82 cm ostrze). Celowo wybrałem małą wagę aby szabla była dynamiczna w użytku. Bardzo szybko się rozpędza, więc cięcia są skuteczne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Śr 06 wrz, 2017 14:35 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 02 lip, 2016 14:03
Posty: 172
Lokalizacja: Trebnje, Słowenia
Gratulacje!
Widze, że rozwijasz sie w kowalstwie.
A ile zajeło ci wykucie takiej szabelki?

_________________
I always choose harder way


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Pt 08 wrz, 2017 21:50 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Dzięki, samo wykucie to w granicach 6-8 godzin. A szabla robiona cały tydzień z dniem nadwyżki. Zawsze jest to praca fizyczna która nie męczy, a satysfakcja z postępów pracy też płynie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: So 09 wrz, 2017 00:04 
Offline

Dołączył(a): Cz 04 lis, 2010 22:26
Posty: 862
Lokalizacja: Ozorków
To widzę że najwięcej czasu nad szlifowaniem zbrocza spędziłeś, chyba dużo dłużej to trwało niż wygięcie płaskownika w łuk i zaostrzenie? Samo przygotowanie do hartowania, rozpalenie paleniska i równomierne nagrzanie trwa długo, a już poprawne odpuszczenie resora po hartowaniu, tak żeby był sprężyną, jest trudne w warunkach amatorskich. Potrzebna jest nietypowo wysoka temperatura, dość trudna do uzyskania na oko (nie świeci), choć możliwa przy odpowiednim doświadczeniu. Oczywiście mówię o tu wyciągnięciu 100% możliwości z tego materiału, czyli o obróbce zgodnej z katalogowymi normami. Nie napisałeś (na forum) o szerokości, grubości, cieniowaniu czy z płaskownika czy ze spiralnej sprężyny a zwłaszcza nic o obróbce termicznej. Ale dobrze, że szabla się udała i cieszy, wywija fajne młyńce i pięknie tnie, gratulacje. Zwłaszcza efektowny był arbuz ;-)

W związku z powyższym mam 2 techniczne pytania:

- Wiem z doświadczenia, że nieulepszona cieplnie krawędź tnąca sprężynówki (a najbardziej szlif wklęsły) potrafi się pofałdować, przy uderzeniu/przerąbywaniu drewna a już zwłaszcza wyciąganiu/wyłamywaniu/podważaniu ostrza wbitego w poprzek pnia twardszego drewna. Jak poradziłeś sobie z obróbką cieplną tej stali, jak odpuściłeś, w jakiej temperaturze ? W skrócie jak te 300 C (poprzednia katana?!?) zmierzyłeś, po nalocie? Wyginąłeś/testowałeś ją jakoś bardziej, np. na sposób łuczyska, czyli jaka siła i ugięcie? Jak wygląda krawędź po rąbaniu drewna i blasze?

- Zastanawiałem się nad sensem zbrocza i bruzd w broni białej. Piszą* że zbrocze to element konstrukcyjny a nie dekoracyjny, który wzmacnia i zmniejsza wagę ostrza. Ale takie wyjaśnienie nijak mi się nie chce zgodzić. Wyżłobienie zmniejsza wagę ale na pewno nie usztywnia, a wręcz przeciwnie. Gdyby była dogrzana wypukła grań, ość itp. to jeszcze, ale wklęsłe i co ważne, półkolistego kształtu zbrocze w większym stopniu zmniejsza wytrzymałość niż poprawia wagę! I dałbym palec, że nie tylko szlifowane ale nawet i czasochłonnie wkuwane. (teoria że nie przecina włókien żelaza w dawnych historycznych stalach dymarkowych - choć szable nie były z dymarek). Dla mnie z punktu mechaniki to jest nonsens - taką samą wagę ale mniejszym kosztem wytrzymałości i sztywności (i nakładu pracy) można by osiągnąć po prostu zwężeniem szerokości nadal płaskiego przekroju. Zatem do czego właściwie służyło zbrocze, jak uważasz/cie?
(przykładowo: waga, wytrzymałość, wyważenie/bezwładność w locie aby nie uderzyć płazem, estetyka, świszcze jakoś, poszerzenie, wyróżnienie że to broń a nie pospolite narzędzie, naśladownictwo czy bez powodu)

*Zbrocze jako element konstrukcyjny - za Żygulskim - https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrocze

_________________
sandanm@wp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: N 10 wrz, 2017 02:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
[quote="Sandan"]To widzę że najwięcej czasu nad szlifowaniem zbrocza spędziłeś, chyba dużo dłużej to trwało niż wygięcie płaskownika w łuk i zaostrzenie? Samo przygotowanie do hartowania, rozpalenie paleniska i równomierne nagrzanie trwa długo, a już poprawne odpuszczenie resora po hartowaniu, tak żeby był sprężyną,

Wybacz, ale nie radze ci więcej pisać tak bezczelnych komentarzy do kogokolwiek. Wymądrzanie się posiadaniem tylko wiedzy teorytycznej nie jest dobrym pomysłem. Wygnać płaskownik w łuk to możesz sobie w piecu kaflowym u babci.

jest trudne w warunkach amatorskich.

Bez wątpienia masz do czynienie tylko z warunkami amatorskimi.

Potrzebna jest nietypowo wysoka temperatura, dość trudna do uzyskania na oko (nie świeci),

Na podstawie czego tak twierdzisz? Trudna do uzyskania? W piecu kaflowym raczej nie jest to łatwe. Ale to nie jest sprzęt do kucia.

choć możliwa przy odpowiednim doświadczeniu. Oczywiście mówię o tu wyciągnięciu 100% możliwości z tego materiału, czyli o obróbce zgodnej z katalogowymi normami.

Proszę o źródła katologowych norm hartowania szabli czarnych/husarskich w XVII wieku. Robiłem przecież mniej więcej rekonstrukcję szabel historycznych. Oczywiście z wielu czynników nie odzwierciedlam dokładnie materiału, ani technologi produkcji, ale użytkowania szabli mało interesują normy hartowania.

Nie napisałeś (na forum) o szerokości, grubości, cieniowaniu czy z płaskownika czy ze spiralnej sprężyny a zwłaszcza nic o obróbce termicznej. Ale dobrze, że szabla się udała i cieszy, wywija fajne młyńce i pięknie tnie, gratulacje. Zwłaszcza efektowny był arbuz ;-)

W związku z powyższym mam 2 techniczne pytania:

- Wiem z doświadczenia, że nieulepszona cieplnie krawędź tnąca sprężynówki (a najbardziej szlif wklęsły) potrafi się pofałdować, przy uderzeniu/przerąbywaniu drewna a już zwłaszcza wyciąganiu/wyłamywaniu/podważaniu ostrza wbitego w poprzek pnia twardszego drewna. Jak poradziłeś sobie z obróbką cieplną tej stali, jak odpuściłeś, w jakiej temperaturze ? W skrócie jak te 300 C (poprzednia katana?!?) zmierzyłeś, po nalocie? Wyginąłeś/testowałeś ją jakoś bardziej, np. na sposób łuczyska, czyli jaka siła i ugięcie? Jak wygląda krawędź po rąbaniu drewna i blasze?

Tu są jakieś normalne grzeczne pytania. Hartowanie to przybliżone katalogowe 830 stopi (chociaż ja dobijałem do 900stopni), a odpuszczanie to 200 stopni na podstawie barw nalotowych stali.

- Zastanawiałem się nad sensem zbrocza i bruzd w broni białej. Piszą* że zbrocze to element konstrukcyjny a nie dekoracyjny, który wzmacnia i zmniejsza wagę ostrza. Ale takie wyjaśnienie nijak mi się nie chce zgodzić. Wyżłobienie zmniejsza wagę ale na pewno nie usztywnia, a wręcz przeciwnie.

Zgadza się. Wyżłobienie zbrocza tylko mniejszy sztywność broni. Usztywnia na to zmiana przekroju broni.

Gdyby była dogrzana wypukła grań, ość itp. to jeszcze, ale wklęsłe i co ważne, półkolistego kształtu zbrocze w większym stopniu zmniejsza wytrzymałość niż poprawia wagę!

Proszę chociaż o jeden przykład dogrzania ości lub grani. Bo bez źródła wydaje się to największą bzdurą jaką świat słyszał

I dałbym palec, że nie tylko szlifowane ale nawet i czasochłonnie wkuwane. (teoria że nie przecina włókien żelaza w dawnych historycznych stalach dymarkowych - choć szable nie były z dymarek). Dla mnie z punktu mechaniki to jest nonsens - taką samą wagę ale mniejszym kosztem wytrzymałości i sztywności (i nakładu pracy) można by osiągnąć po prostu zwężeniem szerokości nadal płaskiego przekroju. Zatem do czego właściwie służyło zbrocze, jak uważasz/cie?
(przykładowo: waga, wytrzymałość, wyważenie/bezwładność w locie aby nie uderzyć płazem, estetyka, świszcze jakoś, poszerzenie, wyróżnienie że to broń a nie pospolite narzędzie, naśladownictwo czy bez powodu)

W przypadku broni do walki (bo tylko o takiej można mówić kiedy mówimy o historycznych broniach) to ostrze i tym samym przekrój broni musiał być pod dużym kątem. To znaczy szabla powinna być gruba na grzbiecie (do 12 mm), ale wtedy przy długości około 85 cm ostrza byłaby bardzo nieporęczna i ciężka. Dlatego stosowano szerokie zbrocza lub częściej kilka węższych bruzd z ościami między nimi. Cały ten zabieg sprawiał że szlif szabli wyprowadzony pod dużym kątem jest odporny na szczerby. Inne szable uderzając w ostrze nie wgryzały się za mocno. Oczywiście szable bojowe były grube i stosunkowo tępe, ale sztywne i z odpornym ostrzem. To pomagało niewątpliwie przy opancerzonym przeciwniku, gdzie sztywność i duża masa doskonale przenosiły impet obuchowy szabli, a wytrzymałe ostrze trzymało ostrość. Właściwości żyletki przy nieopancerzonym przeciwniku nie były potrzebne, raczej cięcia nawet tępą szablą, ale z pociągnięciem powinny unieszkodliwiać oponentów.

Tak więc w skrócie, analizując szable z okresów XVI-XVII (do pierwszej połowy), zauważyłem pewną regułę. Szable bardzo mocne, grube ostrza, wytrzymałe. A już po potopie szwedzkim szable robiły się coraz lżejsze i delikatniejsze. Zapewne szable takie jak moje były bardzo rzadko spotykane, ponieważ żaden kowal nie koncentrował się na uzyskania najlepszych właściwości tnących w przypadku szabli której ostrze jest narażone na cięcia innych, cięższych i wytrzymalszych szabel.

Polecam ci zapoznać się z książką Zabłockiego "cięcia prawdziwą szablą". Nie polecam koncentrować się na tej części, gdzie opisano walkę szablą sportową nie historyczną, tylko na katalogu szabel zachowanych. Tam analizując elementy konstrukcyjne, sam dojdziesz do pewnych wniosków i prawidłowości szabel bojowych.

I ostanie: nie widzę sensu **** o jakiś katalogowych norm hartowania stali. Każdy normalny rzemieślnik zna to na pamieć, a właściwości stali nadaje doświadczenie, a nie książka. Pewnie mało co hartowałeś w życiu, a może wogle. Więc nie pierdol jak to sie robi, tylko dlatego że w jakimś fachowym opracowaniu przeczytałeś tak. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaki to jest skomplikowany proces.

I nie jest to szabla wyszlifowana z wygiętego łuku. Kształt i profil nadaje ręcznie na kowadle a nie szlifierką.

//Następnym razem trochę grzecznie i bez wulgaryzmów, bo będzie to twoim ostatnim postem na tym forum. Moja cierpliwość się właśnie skończyła
-zjadaczkorzeni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: N 10 wrz, 2017 06:24 
Offline

Dołączył(a): Cz 04 lis, 2010 22:26
Posty: 862
Lokalizacja: Ozorków
Nie uważam za niestosowne, aby przed zadaniem kilku bezstronnych pytań natury technicznej, poprzedzić je wcześniej kilku zdaniowym obiektywnym wstępem. Wręcz przeciwnie, napisanie przeze mnie więcej niż jednozdaniowej wypowiedzi, świadczy raczej o uprzejmości względem osoby interlokutora i szczerym zainteresowaniu tematem. Mogło to być również wniesieniem czegoś co innych czytających mogło by zainteresować oraz zaciekawić kowalstwem. Zwłaszcza w okresie niskiej aktywności użytkowników na forum, która tak cię swego czasu zatroskała. Sądzę iż wysilenie się na na kilka uprzejmych słów w pierwszej rozmowie jest zawsze w dobrym tonie, i raczej świadczy o szacunku piszącego wobec autora i czytelników a nie bezczelności. Co ciekawe, użyłem określenia nonsens w odniesieniu do teorii encyklopedycznej a to już odebrałeś właściwie i niepersonalnie. Wstępne podniesienie tematu trudności obróbki jakie osoba musiała pokonać przy prezentowanym wyrobie i wyrażenie pozytywnej opinii, wg. mnie mógłby być wstępem do dalszej ciekawej i koleżeńskiej dyskusji. Niestety po niecenzuralnych słowach z twojej strony i to już przy pierwszym naszym kontakcie, a więc nie znając się wzajemnie, obawiam się że takie przedwczesne spoufalenie się z twojej strony, będzie przeszkodą w dalszych naszych kontaktach. Przykro mi ale mam niemiłe pierwsze wrażenie i niestety ale żałuję udzielenia się w dyskusji z tobą.


Co do mojej osoby a zwłaszcza okoliczności następujące: co jest a co nie jest "bez wątpienia amatorskie", "co hartowałeś w życiu, a może wogóle", "posiadam widzę tylko teoretyczną", "nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaki to jest skomplikowany proces" - to może tak a może nie, tego nie wiesz. Natomiast końcową wulgarną fazę twojej wypowiedzi - to już zmuszony jestem, przez szacunek do siebie, forum oraz języka polskiego pominąć milczeniem. "W loszku szlachcica" to twój temat, o twoich wyrobach zatem tym bardziej nie rozumiem powodów do takiego zachowania - atakujesz personalnie - na moją zwykłą, luźną wypowiedź o kowalstwie adresowaną ogólnie, bo wielu to czyta.

Natomiast w słowach najbardziej stanowczych i ostrych, wypraszam sobie "porady" w stylu: co powinienem bezczelnie, niebezczelnie i do kogo pisać lub nie pisać oraz te nie dające się zacytować z końcówki twojej wypowiedzi. Nie życzę sobie takich pouczeń !!!

Co do pieca kaflowego i babci to informuję: nie posiadam takiego pieca ani nawet na oczy nie widziałem, a jedyna (a miałem 3) Babcia, którą dane mi było poznać za życia, już dawno odeszła do lepszego świata, a to było jeszcze przed twoim narodzeniem. Zatem w uprzejmych słowach proszę - odstosunkuj się od mojej rodziny!

Teraz sprawy techniczne:

Kierując się wytycznymi, bo po to są, dla konkretnej stali sprężynowej np. tymi http://www.dostal.com.pl/stal-sprezynowa.html (a nie dla jakiejś niedookreślonej historycznej) stwierdziłem, iż ciężko jest w warunkach amatorskich, a więc w warunkach większości użytkowników tego niespecjalizującego się w kowalstwie forum, osiągnąć zalecaną temperaturę odpuszczania czyli około 500 C i to równomiernie. Jest to trudne bo jest to początkowy zakres świecenia ale już widzialny przy zaciemnieniu kuźni, jeśli ma się doświadczenie o ocenianiu temperatury na oko. Temperatury niższe ale w miarę precyzyjne można uzyskiwać w kuchence ale tu jest oczywisty problem z długością. Stąd wynikło moje pytanie o obróbkę i parametry ostrza, zwłaszcza że podejrzewam 50HS. Ponadto pytanie miało mieć kontynuację w postaci dyskusji nad uzyskaniem parametrów stali sprężystej nadającej się na łuk. Spodziewałem się, że może podałbyś taką bądź inną temperaturą odpuszczania jaką stosujesz i wnioski jakie to ma skutki dla sprężystości i krzywizny ugięcia. Bo chodziło też o łuk. Nigdzie także nie sugerowałem, że szabla jest w całości szlifowana lecz jedynie zbrocze. I faktem jest, że to szlifowanie zbrocza zajmuje więcej czasu niż przekucie do zakładanego profilu. Czyli zbicie ostrza w stożek, co samoistnie i niejako przy okazji wygina łukowato płaz co może być w przypadku szabli pożyteczne. Napisałem, że samo zahartowanie poprzedzone wyrównaniem temperatury na całej długości (bo 50HS nie znosi selekta - z doświadczenia w kuźni piszę) i odpuszczeniem na 400-500 C zajmuje z 1-2 h. Oczywiście z przygotowaniem pomieszczenia, rozgrzaniem paleniska, oleju, przemyśleniem kolejności ruchów, zaciemnieniem okien itp. Ale to nadal krócej niż wycyzelowanie i wygładzenie rys zbrocza nawet elektrycznie,a już zwłaszcza sposobem heblowania, jaki kiedyś stosowano.
Hartowanie a zatem najpierw nagrzewanie i wygrzewanie np. przemiana austenityczna i w mniejszym odpuszczanie to są przemiany fazowe, dyfuzyjne których siłą napędową jest różnica stężeń. Zatem znajomość czasów zachodzenia i kinetyki reakcji jest istotna. Np. ile wygrzewać po osiągnięciu temperatury hartowania i ile czasu odpuszczać. I właśnie wcale nie piszę tu o bardzo skomplikowanych hartowaniach beznaprężeniowych martenzytycznych stopniowych czy izotermicznych bainitowych, szybkości chłodzenia, strukturze alfa i beta czy kątach w kryształach i dyslokacjach itp. Zapytałem się właściwie tylko o temp. odpuszczania nawet nie o czas, ani o wielkość ziarna na przełomie, także nie zarzucaj teorii, której to właśnie każdy normalny człowiek nie zna na pamięć, po to są wykresy. Ale to z tych a nie innych właśnie powodów istnieją komercyjne profesjonalne hartownie z których korzysta wielu, zwłaszcza knifemakerów, również pół-profesjonalnych.

Było mi to potrzebne i chciałem uzgodnić wyniki z uzyskiwanymi przeze mnie, bo nie jest to moja ulubiona stal. Chodziło o moje hartowanie w piecu na palnik, w którym wykonałem sprężysty rapier (najtrudniejszy był dla mnie zgrzewany kosz drutowy), kilka lewaków w których ta właściwość jest mniej ważna, niesprężysty ośnik oraz kilka narzędzi roboczych typu maczety, podcinki itp. Te historyczno-podobne sprzęty oraz naprawa fabrycznych modeli głównie szpad francuskich były (zawsze gratis bo hobbystycznie tylko robię) dla znajomego dyplomowanego nauczyciela szermierki historycznej i sportowej, międzynarodowego zawodnika szermierki artystycznej, praktyka z prawie 30 letnim stażem i własną szkołą, oraz z ciągłością linii nauczania szermierki, od realnych profesorów-sportowców zawodników i certyfikowanych nauczycieli. Bynajmniej nie z literatury (nierzadko tylko "pięknej") bądź przeczytaniu "Cięcia prawdziwą szablą". I stąd też musiałem się starać i dokształcić, raz że ambicjonalnie, dwa że to jest sprzęt do walki na zawody, trzy że to ciekawe.

Co do części dotyczącej momentów bezwładności to chciałem podyskutować, włącznie z obliczeniami teoretycznymi zweryfikowanymi pomiarami na maszynach wytrzymałościowych na pewnej warszawskiej uczelni. Również chciałem cię poprosić o wykonanie pewnych pomiarów dla skonfrontowania z wynikami obliczeniowymi dla twojej konkretnej grubości szabli i z konkretnej głębokości zbroczem i z konkretnego gatunku stali. Dałem do zrozumienia iż sprawa nie dotyczy sensu stricto czy coś jest zauważone w źródłach czy nie, lecz o w wiele szerszym aspekcie. Nie chodzi o ortodoksję czy było napisane (a jak stoi napisane to już święte, niezmienne i nieomylne - dla ścisłości: odnoszę się do literatury o metalu pisanej przez historyków a nie metalurgów) ale co by było jakby tak zrobić albo inaczej. Dotyczy to nawet dogrzewania i łączenia pewnych elementów, nie tylko skuwania, (btw. wyraźna analogia do łuczniczych laminatów). Nie wydaje mi się iż jest to "największą bzdurą jaką świat słyszał". Terminu "dogrzewanie" użyłem celowo aby zaakcentować dodawanie w przeciwieństwie do odejmowania w zbroczu. Zresztą wogóle nie odnosiłem się do odtwórstwa historycznego, ani nawet w tej części (o zbroczu wklęsłym półokrągłym) do rodzaju materiału tylko do jego geometrii.

Chodziło o konkretną naukę o wytrzymałości, a nie ocenę twojego być może komercyjnego wyrobu. Mam wrażenie. że niestety się rozmijamy w celach i motywacjach, bo nie chodzi o to co odbiorca, użytkownik myśli, lub co wie a czego nie. Zapewne z racji krótkiego (lecz już słynnego) stażu forumowego nie zauważyłeś ale raczej staram się omijać publiczną ocenę producentów komercyjnych i ich wyrobów na odległość, a już zwłaszcza osób. Natomiast to, że nie oceniam użytkowników to nie znaczy, że nie wyrabiam sobie zdania o niektórych z nich.

(Do moderatora: takie nic nie wnoszące, polemiczne wpisy robią złą robotę na forum, wolałbym wobec tego dłużej nie kontynuować. Więc jeśli jest taka wola, to zgadzam się usunąć oba moje wpisy w tym temacie, o ile usunięta będzie również odpowiedź skierowana do mnie)

_________________
sandanm@wp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: N 10 wrz, 2017 21:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So 02 lip, 2016 14:03
Posty: 172
Lokalizacja: Trebnje, Słowenia
Nie no, wpis wnosi dużo do tematu, czytanie było przyjemne, także prosił bym moderatora o nieusuwanie tych postów.

_________________
I always choose harder way


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Pt 29 wrz, 2017 13:22 
Offline

Dołączył(a): Pt 16 gru, 2016 04:38
Posty: 31
Waćpan Hubert napisał(a):
Mimo iż forum prawie umarło i tak wrzucam film. Szabla husarska. Opis pod filmem.

https://www.youtube.com/watch?v=M37inkvmBoA


Cytując wieszcza "...widać, tam sami musicie groch młócić, bo waćpan machasz jak cepem..." ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: So 14 paź, 2017 18:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Teraz trochę inny towar. Grot wykuty ze stali sprężynowej, na podstawie znaleziska z Buczka (XI wiek). \

Długość 25cm, waga 165 gram.


Załączniki:
FormatFactory1~2.jpg
FormatFactory1~2.jpg [ 114.67 KiB | Przeglądane 2887 razy ]
2.jpg
2.jpg [ 93.07 KiB | Przeglądane 2887 razy ]
3.jpg
3.jpg [ 7.03 KiB | Przeglądane 2887 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: W loszku szlachcica...
PostNapisane: Wt 14 lis, 2017 21:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N 17 maja, 2015 22:42
Posty: 124
Lokalizacja: Białystok
Rzadki przypadek postu pod postem, ale chciałbym "odświeżyć".

https://www.youtube.com/watch?v=HqoG_42HKD0&t=4s

Teraz trochę z innej beczki, ale także dotyczy to mojej osoby. Zawsze chciałem pobawić się w dziennikarza, no i wystarczyły chęci i kilka godzin wolnego czasu w niedzielę. Zachęcam do obejrzenia i wypowiedzenia się. To pierwszy tego typu film, więc mam świadomość że jest dużo spraw do poprawienia.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage